Przyszedł czas na zakup kolejnej porcji karmy dla moich dwóch kundelków. Ze względu na to, że jeden z nich jest "wątrobowy", a drugi ma wrażliwy brzuch do tej pory kupowaliśmy karmy specjalistyczne, polecane przez weterynarzy. Czyli np. Royal Canin. Jakież było moje zdziwienie jakiś czas temu, gdy psy źle na tą karmę zareagowały. Bolące brzuchy, wzdęcia... Wtedy też w ruch poszedł wujek Google i dowiedziałam się, że ten tak polecany Royal jest, delikatnie mówiąc, do niczego. Trzeba było znaleźć coś innego. Wybór padł na Trovet Hepatic. Na wielu forach ta firma ma dobre opinie. I ja ogółem zastrzeżeń do niej nie mam, psy nie miały problemów z brzuchami, chociaż widać, że karma średnio im smakowała (zdecydowanie wolały podjadać karmę kota). Ale tak jak pisałam w poprzednim poście, postanowiłam pozbyć się zbędnych chemicznych ulepszaczy z mojego życia. I psiego też. A niestety jak się okazało Trovet używa w swoich karmach BHA/BHT - a są to (wg wujka google) konserwanty i utleniacze, które mogą wywołać u zwierząt raka!* Tak się zastanawiam czy mają one coś wspólnego z tłuszczakiem na nodze mojej psiny, ale już nie dociekam. Na dodatek dowiedziałam się, że psy jednak powinny spożywać karmy bez zbożowe, gdyż są mięsożercami (a nie wszystkożercami) i nie trawią/źle trawią zboża. Ile w tym prawdy? Nie wiem, niektórzy uważają to za "modę". No, ale skoro natura stworzyła jednak psa mięsożercą, to niech je mięso.
Teraz przyszedł czas na wybranie karmy. Nie powiem, że to łatwe zadanie, szczególnie, że dużą rolę odgrywa cena.
Jak wspominałam ma być to karma dla psów o wrażliwych przewodach pokarmowych, na dodatek jeden "wątrobowiec", więc jak wyczytałam dieta powinna być nisko tłuszczowa i niskobiałkowa. Np. karma z RC ma 16% białka i 16% tłuszczy, ale Trovet (na którym pies miał dobre wyniki) ma białka 27%... Postanowiłam, że znajdę karmę bez zbożową o podobnych wartościach do Trovetu.
Waham się między dwoma:
  • Taste of the Wild SIERRA MOUNTAIN Canine (białko 25%, tłuszcz 15%)
  • Acana Lamb & Okanagan Apple (białko 27%, tłuszcz 15%)
Ale prawdopodobnie postawię na tą pierwszą ze względu na bardzo korzystną cenę (tańsza nawet od Trovetu).



Teraz jeszcze muszę znaleźć porządne przysmaki dla psów, bo jak do tej pory żywiły się lidlowymi...

*http://www.snobka.pl/artykul/tajemnice-kosmetykow-bha-i-bht-9856
Jakiś czas temu zainteresowałam się sprawą zdrowego żywienia. Przeraziłam się wszechobecnym glutaminianem sodu i tak poszło dalej... Zaczęłam czytać. O barwnikach, konserwantach, wzmacniaczach smaku. Potem jakoś przeskoczyłam na artykuł o zakwaszaniu organizmu. Jeszcze dalej o GMO i rolnictwie. Chwilę potem byłam już przy temacie kosmetyków i środków czyszczących. O wszystkim przeczytałam na razie dość pobieżnie, ale już mogę wysnuć jeden wniosek: trują nas.
Choć nie mam zamiaru popadać w skrajność i wiem, że jak raz czy dwa skoczę do KFC to nie umrę, to jednak świadomość otaczających mnie substancji, które potencjalnie mogą być dla mnie szkodliwe jest przytłaczająca. Szczególnie, że jestem alergikiem o słabej odporności i ogółem słabym zdrowiu. I tak się zastanawiam ile z moich problemów wynika z mojej "urody", a ile np. z jedzenia. Zastanawiam się czy na śmiertelną chorobę mojego ojca miały wpływ choćby gary w których gotowała mama obiady. Po prostu dało mi to wszystko do myślenia.
Tak więc, po krótkiej przerwie wracam do blogowania (bo już zarzuciłam wcześniej ten pomysł), ale z nowym przesłaniem: chcę pokazać zmianę w moim życiu. Zmianę na zdrowie.
Umalowane paznokcie - LUBIĘ TO.
Długi czas schnięcia, mała trwałość, odbite ślady... tego już nie lubię.
Zgromadziłam całkiem pokaźną kolekcję lakierów, jednak wcześniej wymienione wady skutecznie zniechęciły mnie w końcu do malowania paznokci. Nie malowałam ich chyba dobry rok. Skutek tego dla mnie był... marny. Zaczęłam je skubać. Okropieństwo. Trzeba było coś z tym zrobić... Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami zdecydowałam się na mani hybrydowy. Ale po przeanalizowaniu cen w salonach stwierdziłam, że co ja się będę "prosić" kogoś - sama sobie zrobię (a przy okazji mamie). Tu nastąpiła faza na czytanie o firmach, porównywanie cen i ogólny zawrót głowy. Ceny lakierów hybrydowych wahają się od kilku do ponad stu złotych, ja zdecydowałam się na wariant "cena/jakość", czyli dobra jakość w przystępnej cenie. Padło na firmę Cosmetics Zone i tak na ich allegro zamówiłam wszystkie niezbędne rzeczy, oprócz lampy. Tą kupiłam najtańszą u innego sprzedawcy.

Kupione rzeczy:
Lampa UV 36W
3x Lakier hybrydowy
Baza
Top
Cleaner
Aceton
Waciki bezpyłowe
Oliwka zapachowa
Blok polerski

Całość wyniosła mnie ok. 200 zł. W sam raz na prezent na dzień dziecka. ;)

Tutaj kilka fotek z akcji rozpakowywania:






Pazurki już zrobione, ale się nie pochwalę - nie wyszły bardzo równo. I tak jestem zadowolona, tylko muszę poćwiczyć. Niestety nie wiem co źle zrobiłam, ale są matowe. Pewnie coś z cleanerem, muszę doczytać. Teraz jestem ciekawa ile mi wytrzymają.

Ale główny efekt osiągnięty - gdy na nie patrzę od razu odechciewa mi się skubać. :)
Witajcie. To mój pierwszy post na tym blogu.
Znajdzie się tu wszystko co mi przyjdzie do głowy - notki osobiste, o kosmetykach, ciuchach, a także moich pasjach i zainteresowaniach.
A czym się interesuję?
Też wszystkim po trochu. :) Jak większość dziewczyn trochę swojej uwagi poświęcam na wygląd, więc od czasu do czasu przeczytam jakąś gazetę czy artykuł o modzie i kosmetykach. Zatem będę zamieszczać moje odczucia o kupionych przeze mnie kosmetykach, moje zdobycze ciuchowe (głównie ubieram się w sieciówkach, nie mam jakiś ulubionych), a także inspiracje.
Filmy i seriale - z tym jest różnie i wiele zależy od mojego nastroju. Lubuję się w klimatach sci-fi oraz fantasy, a także kryminałach. Uwielbiam filmy Marvela. <3 Seriali na chwilę obecną nie oglądam żadnych, choć kiedyś były moim nałogiem. Jednak coraz częściej mnie ciągnie by do paru z nich wrócić. Co będzie, to zobaczymy. :)
Muzyki słucham bardzo różnej, od popu po metal, wszystko dobre byleby miało "kopa".
Interesuję się też szeroko pojętą grafiką komputerową - od 2d po 3d, zapewne o tym też się coś tu znajdzie.
A poza tym, to Ola jestem, miło mi. Mam 25 lat, studiuję Wzornictwo, mam dwa psy i kota. :D


Obsługiwane przez usługę Blogger.